| Spis treści |
|---|
| Od inicjacji do uzależnienia |
| Strona 2 |
| Strona 3 |
| Strona 4 |
| Strona 5 |
| Wszystkie strony |
Od inicjacji do uzależnienia
Mieczysław Wojciechowski
Etapy kontaktu z narkotykiem
Przed i po inicjacji
Na początek wyobraźmy sobie sytuację, gdy do używania narkotyków jeszcze nie doszło. I – co więcej – być może wcale nie dojdzie. Na tym przecież polega zasadniczy sens profilaktyki: uchronić przed patologią, zanim jeszcze do niej dojdzie. Ten etap jest łatwy do zidentyfikowania. Łatwo go dostrzec tak, jak stan przeciwny, to znaczy sytuację, w której dana osoba przekracza „granicę bezpieczeństwa” i dochodzi u niej do inicjacji narkotykowej.
Osoby mające za sobą taką inicjację to zatem kolejna grupa. Problem jednak w tym, że inicjację ma za sobą zarówno ten, kto raz czegoś spróbował, jak i ten, kto ma doświadczenia z „braniem” i właśnie znajduje się w środku terapii. Dlatego warto nieco dokładniej rozróżnić kolejne etapy kontaktu z narkotykami.
Etap eksperymentowania
Niektóry mogą poprzestać na jedno– lub kilkakrotnym spróbowaniu, a jeszcze inni mogą kontynuować swoje doświadczenia i wejść w fazę „eksperymentowania”. Zwróćmy uwagę, że nie określamy tu ani częstotliwości brania, ani czasu jej trwania. Chodzi raczej o określony stosunek do narkotyku u osoby, która go używa. Eksperymentowanie zawiera pewien motyw poznawczy: chcę sprawdzić jak coś działa, jak wygląda, jakie wywołuje skutki.
Taki motyw sam w sobie nie jest niczym niewłaściwym. Towarzyszy on każdej sytuacji poznawania czegoś nowego, także wielu osobom nie biorącym narkotyków, które są ciekawe wiedzy na ich temat. Jeśli jednak, mimo ciekawości, nie używają narkotyków, to ze względu na wiedzę o negatywnych skutkach takich zachowań. Jeśli ktoś nie potrafi sobie poradzić ze swoją ciekawością wbrew racjonalnym przesłankom i argumentom, oznacza to, iż ma kłopoty w sferze emocji i to one zyskują kontrolę nad jego postępowaniem.
Czy istnieje etap „używania” narkotyku?
Faza eksperymentowania dla wielu osób także może się zakończyć całkowitym zerwaniem kontaktu z narkotykami. Niektórzy wprost mówią o wyraźnym uświadomieniu sobie niebezpieczeństw różnego rodzaju, inni o niespełnieniu oczekiwań, jeszcze inni o jednym i drugim. Ci, którzy nie rezygnują, wchodzą w fazę, którą można nazwać fazą używania substancji.
Z określeniem tym wiąże się dość delikatna kwestia: w odniesieniu do alkoholu jest ono stosowane w celu nazwania umiarkowanego, nieproblemowego picia – w odróżnieniu od picia problemowego, które można określić jako nadużywanie. Używanie może przerodzić się w nadużywanie – choć nie musi. Wiele osób może do końca życia używać alkoholu, nie nadużywając go. Czy jednak wolno te same określenia zastosować w odniesieniu np. do heroiny i mówić o „zwykłym”, nieproblemowym „używaniu”, które dopiero później, być może, przerodzi się w nadużywanie?
Niektórzy są skłonni twierdzić, że tak. Są to jednak przeważnie osoby używające narkotyków jak uzależnione, bądź, według ich opinii, eksperymentujące. Bywają to także osoby, mające w swoim najbliższym otoczeniu osobę „biorącą”, stosujące mechanizmy obronne i próbujące bagatelizować ryzyko. Tak naprawdę z ust żadnego ze specjalistów kompetentnych w dziedzinie wiedzy o narkotykach i narkomanii nigdy raczej nie padło poważne oświadczenie, jakoby heroiny albo innych, tzw. twardych narkotyków można było używać, byle tylko „nie nadużywać”. Wielu specjalistów jest zdania, że np. co do heroiny w ogóle nie da się mówić o fazie używania, bo praktycznie każde jej „użycie” jest już nadużyciem.



